Ola & Maciek, klimatyczny ślub na Mazurach

Ola i Maciek zdecydowali się zorganizować ślub wyjazdowy. Na codzień mieszkają w Warszawie, więc organizacja ślubu na Mazurach była prawdziwym wyzwaniem. Jednak czego się nie robi, aby spełnić swoje marzenia o idealnym ślubie i weselu? Mimo sporego utrudnienia logistycznego wyszło bosko!

Pierwszy mail od Oli pamiętamy do dzisiaj. Napisała w nim kilka słów o sobie i Maćku. Okazało się, że również robią zdjęcia (jednak nieślubne). To jest tak, że w takim momencie czujemy ogromne wyróżnienie – kiedy ktoś, kto zna się na fotografii, jest artystą, zauważa to co robisz, czujesz się naprawdę docenionym. Jednak te uczucie szybko wypiera stres. Tak, dokładnie – stres! To niesamowita, podświadoma odpowiedzialność fotografować ślub innych fotografów. Oboje mają cudowne poczucie stylu, dlatego wiedzieliśmy, że ich dzień będzie dopracowany i po prostu piękny. Poza tym są ciepłymi, fajnymi ludźmi z którymi od początku dobrze się dogadywaliśmy.

Wesele w Stodole, Folwark Poganty

Poganty to malownicza wieś na Mazurach, 7 km od Giżycka. To był nasz pierwszy raz w tych okolicach – no i co tu dużo pisać – po raz kolejny rozkochaliśmy się w Polsce. Kiedy dotarliśmy na miejsce to godziny spędzone w samochodzie nie miały znaczenia, a zmęczenie gdzieś po prostu uciekło. Krajobraz jaki nam towarzyszył to rozległe pola, stare drzewa, jeziora i klimatyczne pomostki. To był przedsmak. Folwark w którym miało odbyć się wesele zwalił nas z nóg. Bardzo duży teren pełen starych, urokliwych domów, obór, stodół. No i uśmiechniętych ludzi. To było niesamowite uczucie – poczuć się jak u siebie w ciągu pierwszych kilku minut obecności tam. Stodoła, która była przeznaczona na miejsce imprezy totalnie nas zaskoczyła – mimo, że podglądaliśmy jakieś zdjęcia w sieci wcześniej. Jednak na żywo robiła jeszcze większe wrażenie. Poza tym jest przeogromna! W środku nie jest jednak typową stodołą, ponieważ poza wszechobecnymi drewnianymi belkami, jedna z jej ścian jest… cała ze szkła!

Wszystko tego dnia było piękne i dopracowane – kwiaty, dekoracje, nawet słodkości (kiedy wygląd idzie w parze ze smakiem to… ah!). Sukienka od Sylwii Kopczyńskiej zrobiła na nas gigantyczne wrażenie – wcale niemniejsze wrażenie zrobił na nas także garnitur Maćka – oryginalny i ciekawy. I wiecie co? Wyglądali jak miliard dolarów (bo milion to za mało!). Dodatkowo, ta dwójka pozytywnych szaleńców, zrobiła też samodzielnie (!) fotobudkę z przyczepy. Wyszła naprawdę świetnie – czujemy, że już niedługo będzie hitem wśród przyszłych par młodych! Cudowne są takie wesela, gdzie wszystko płynie swoim rytmem i jest zgodne z tym, co macie w sercach. Pamiętajcie – to wasz dzień i liczy się to, aby spełniać swoje (a nie cudze) marzenia. 🙂

Kochani, dziękujemy, że mogliśmy być częścią tego wydarzenia. Mamy nadzieję, że nasze drogi jeszcze kiedyś gdzieś się spotkają!

Miejsce: Folwark Poganty
Film: Be mine
Fotobudka: Phototrailer – fotobudka
Sukienka: Sylwia Kopczyńska
Biżuteria: SOTE
Garnitur: Rogowski
Tort: PANNA

 

Komentarze
Dodaj komentarz