Od dawna miałam w głowie plan i jednocześnie ciche fotograficzne marzenie. Nastrojowa sesja na Podhalu. W towarzystwie pięknych i majestatycznych Tatr. W leśnych zaułkach wśród starych drzew. Na kamienistych ścieżkach z odgłosami natury w tle. Z szumiącym strumykiem z krystaliczną wodą, śpiewem ptaków i nadzieją zobaczenia krokusów. Tych słynnych chochołowskich krokusów. No kwiatki zrobiły nam psikusa, a właściwie anomalie pogodowe, gdyż fioletowe cudeńka były już na skraju swojego kwiecistego życia z powodu wcześniej padającego w Tatrach śniegu. Na szczęście krokusy miały być tylko miłym dodatkiem. Sylwia i Mateusz dzielnie przeszli z nami całą Dolinę Chochołowską. Wędrówka była długa z racji ciągłych przystanków na robienie zdjęć, ale „nasza” Para bez słowa znudzenia towarzyszyła nam w tej foto-wycieczce. Myślę, że szybko wrócimy w Tatry z aparatami.

11A 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 27A 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37