Nieczęsto zdarza nam się realizować sesje wyjazdowe – sami nie wiemy z czego to do końca wynika, ale na pewno ma w tym swój udział ciągły niedobór czasu. Musicie wiedzieć, że bardzo lubimy podróże – nawet te najmniejsze dają nam mnóstwo frajdy, ale priorytet mają wyjazdy z naszym małym, kosmicznym Chłopcem. Tym razem jednak udało nam się namówić Sylwię i Konrada na małą, wspólną przygodę w najbardziej magicznej części Polski. Od początku wiedzieliśmy, że będzie pięknie, ale nie sądziliśmy, że aż tak. Zdecydowaliśmy się na nocleg w Domnumer10 w Pokrzywniku – i wiecie co? To była najlepsza decyzja tego wyjazdu. Atmosfera w jaką wprowadziło nas to miejsce jest nie do opisania (dlatego za chwilę zobaczycie duuuużo zdjęć, a już niedługo na naszym blogu zrobimy osobny wpis, gdzie pokażemy Wam trochę więcej samego wnętrza domu). Cudownie było móc zakończyć wyczerpujący, ale bardzo produktywny dzień przy kominku, w towarzystwie czworonożnych mruczków (tak! tak! było koty! dużo kotów!). Mamy ogromne szczęście do ludzi – od pierwszej wymienionej wiadomości z Sylwią i Konradem wiedzieliśmy, że jest między nami fajna energia. Dodatkowo tak się nasze drogi przez kilka miesięcy krzyżowały, że przed ślubem często się widywaliśmy. To oraz wiele innych czynników wpłynęło na to, jak udany był to wyjazd. Uwierzcie nam, że zakochacie się w tych krajobrazach, wnętrzach i tej zakochanej w sobie do szaleństwa dwójce. Zwróćcie tez uwagę na tą piękną starą stodołę i aurę jaką lubimy najbardziej – może i nie doczekaliśmy się wymarzonej mgły, ale w powietrzu unosił się deszczowy klimat. My jesteśmy oczarowani, a Wy?

PS. Już całkiem niedługo na naszej stronie pojawi się reportaż ze ślubu Sylwii i Konrada -wyczekujcie cierpliwie!

 

Komentarze
Dodaj komentarz